by Aitanaru » Sat Apr 14, 2012 1:39 am
Nami poszła na zgromadzenie stada. Z większością tego, co mówił przywódca, wcale się nie zgadzała, ale nie mogła tego tak wprost powiedzieć. Miała jednak taką minę, że inni się od razu domyślili, o co chodzi.
- Nami, moja droga. To, że jesteś teraz lisem wcale nie znaczy, że mamy tolerować innych przedstawicieli tego gatunku. Nigdy nie lubiłaś lisów, czemu tak nagle zmieniasz zdanie? No, chętnie wysłuchamy co masz do powiedzenia.
- Nie mogę powiedzieć wszystkiego, ale muszę zapytać... Czy kiedykolwiek próbowaliście zawrzeć z nimi pokój? Czy staraliście się załagodzić ten spór? O co właściwie poszło? Czemu jesteście do nich wrogo nastawieni?
- Nie. A o co poszło dowiesz się po wojnie. Na razie nie przeszkadzaj w przygotowaniach, nic nie zdziałasz.
Nami rozpłakała się i pobiegła. Skoro tak, to ona odchodzi. "Już nie jestem jedną z nich. Jeśli tak chcą rozwiązywać problemy, to wcale do nich nie pasuję. Wolę żyć sama." - myślała.
I won't cry for yesterday.
And I will be your hope
When you feel like it’s over
And I will pick you up
When your whole world shatters
And when you’re finally in my arms
Look up and see, love has a face
Red - Not Alone
This is what God says to me everyday, and I find it very encouraging. Blessings to Red and all who serve the Lord. Amen.