Nami poszła na zgromadzenie stada. Z większością tego, co mówił przywódca, wcale się nie zgadzała, ale nie mogła tego tak wprost powiedzieć. Miała jednak taką minę, że inni się od razu domyślili, o co chodzi.
- Nami, moja droga. To, że jesteś teraz lisem wcale nie znaczy, że mamy tolerować innych przedstawicieli tego gatunku. Nigdy nie lubiłaś lisów, czemu tak nagle zmieniasz zdanie? No, chętnie wysłuchamy co masz do powiedzenia.
- Nie mogę powiedzieć wszystkiego, ale muszę zapytać... Czy kiedykolwiek próbowaliście zawrzeć z nimi pokój? Czy staraliście się załagodzić ten spór? O co właściwie poszło? Czemu jesteście do nich wrogo nastawieni?
- Nie. A o co poszło dowiesz się po wojnie. Na razie nie przeszkadzaj w przygotowaniach, nic nie zdziałasz.
Nami rozpłakała się i pobiegła. Skoro tak, to ona odchodzi. "Już nie jestem jedną z nich. Jeśli tak chcą rozwiązywać problemy, to wcale do nich nie pasuję. Wolę żyć sama." - myślała.
