TehPirit wrote:Yyyy... co się dzieję i co straciłam?
*Patrzy z przerażeniem na ich posty nieuświadomiona*
Mini pbf! 8D
TehPirit wrote:Yyyy... co się dzieję i co straciłam?
*Patrzy z przerażeniem na ich posty nieuświadomiona*
Jubba wrote:TehPirit wrote:Yyyy... co się dzieję i co straciłam?
*Patrzy z przerażeniem na ich posty nieuświadomiona*
Mini pbf! 8D

TehPirit wrote:Jubba wrote:TehPirit wrote:Yyyy... co się dzieję i co straciłam?
*Patrzy z przerażeniem na ich posty nieuświadomiona*
Mini pbf! 8D
Jejciu, jejciu ja też chce, moge?
Co się dzieje? Co straciłam? O co kaman?
Haru wrote:Wadera spojrzała na Fly. Hebanowy pysk wykrzywił się w czymś, co zapewne miało być parodią uśmiechu. Wzrok wadery uniósł się nieco ku niebu, jak gdyby żaliła się ona bogom, za istoty, które wciąż napływały do tego miejsca. Do tego jakże otwarte i wesołe istoty! Och, cóż za los tej biednej niebieskookiej poczwary. Zmrużyła swe perfidne ślepska, nic nie rzekłszy. Zastanawiała się nawet, czy wysilać się, by skinąć przybyłej łbem. W końcu jednak uczyniła to, lecz tak nieznacznie, jakby normalne skinienie było zbyt pracochłonne. Wydobyła z siebie jakieś nieartykułowane dźwięki, po czym znów zamilkła.

Mee wrote:Kotka poruszyła uchem czując dotknięcie tego "czegoś".
- Cóż, wtedy nie byłoby czego nazywać. - uśmiech zagościł na jej twarzy, bo zobaczyła iskrę wesołości w oczach Fly. - A ty, skryta, jak się nazywasz? Bo się nie przedstawiłaś, chyba, że to na ciebie mamy mówić Chodzący Obiad.
Meethink była zawsze otwarta w stosunku do innych - może dlatego, że potrzebowała przyjaciela, może z innego powodu. Mimo to, odznaczała się czujnością, nawet w tym momencie. Mogła bez przeszkód wspiąć się na drzewo - była zwinna i szybka, ale niezbyt silna.
Usłyszała, że hebanowa coś mruczy, jednak nic nie zrozumiała.
Fly wrote:Machnęła ogonem, zamiatając po drodze kilka drobnych liści.
- Masz rację. - odpowiedziała tylko, bo i faktycznie taka była prawda. Jeśli by ją zjadła, to komu mogłaby nadać takie miano?
Zerknęła kątem oka na waderę. Nie, do niej nie pasowałoby to imię. Już prędzej coś na wzór 'Mruczącego Ponuraka', czy jakby jej nie zwać. Swoją drogą Fly ciekawa była, czy zapytana wprost skrzydlata odpowie. Jak dotąd, przy okazji tego 'bliższego' spotkania zaszczyciła ich tylko bliżej nieokreślonymi mruknięciami. Cóż, może ten typ tak ma? A co ona, Fly na to poradzi, skoro sama była zupełnie inna? Może i była cicha, nieśmiała o tak, może nosiła w sobie cząstkę skrytości, ale nie tak wielką, aby się nie przedstawić. A poza tym? Charakter jej był trudny do definicji. Generalnie śmiała się często, ale i do płaczu powodów jej nie brakło, chociaż wolała płakać w samotności.

"Jejciu, że też nie potrafią mówić ciszej" W głowie burej wilczycy pojawiały się różne myśli, ale fakt, że było tu dość głośno, był chyba jedyną prawdziwą. Może nie było to bardzo zauważalne, ale gdzieś w oddali leżało sobie na wpół martwe - śpiące - ciało, którego sztywne futro zlewało się z ziemią. Od podłoża odróżniała ją jedynie bujna ruda grzywa na karku i plecach oraz opadająca na zmęczony pysk grzywka. Miała oczy delikatnie otwarte, jej złoto-pomarańczowe twardówki były by zbyt widoczne z daleka, tak jak czerwone tęczówki, brak jej było źrenic. Oblizała pysk z cieknącej z niego śliny i jak gdyby nugdy nic wstała i zaczęła się drapać intensywnie po okurzonej szyi. Strzepała z siebie resztki ziemi i wlepiła wstrętne ślepia w tu obecnych.

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest