

Nala_5 wrote:Ha ha xD
Zazwyczaj nic nie łapię, ale za to jutro kosztem 3 klas gimnazjum mam wolne xD

Fly wrote:Faktycznie. Po bliższym przyjrzeniu się biało-pomarańczowej postaci doszła do wniosku, że to naprawdę jest kot. Kątem zielono-podobnego oka zerknęła na waderę i nie wiedzieć czemu przyszedł jej na myśl temat modyfikacji genetycznych, etc cetera, et cetera. (Trafił swój na swego.)
Gdyby była na miejscu kota - kotki, jak się właśnie dowiedziała - zapewne nie zaryzykowałaby zejścia po tak gorącym zapewnieniu o braku apetytu, a jednoczesnym oblizaniu się. Ale widać Meethink była innego zdania, bo właśnie znalazła się obok nich na ziemi, bynajmniej nie wyglądając, jakby miała zamiar w panice uciekać.
- Fly. - powiedziała, czując się zobowiązana aby również się przedstawić. - Chodzący obiad, nie wiem, co ci się w tym nie podoba. Brzmi nieźle. - przyjrzała się jej jeszcze raz, unosząc jedną brew.
Nieuchwytna wrote:Ja jutro W-F na pewno nie mam, to wiem. :>
Fou, nie stresuj się... Albo stresuj się, to ci dobrze pójdzie (ale nie na egzaminie). xD

Haruhiko wrote:Haruhiko spojrzała po rozmówcach, bez żadnych emocji. Kotka się przedstawiła. Wadera także. A Haruhiko milczała jak zaklęta. Wcale, a wcale nie poczuwała się do tego, by się przedstawić. Imię, to przecież zwykły, nieistotny szczegół, a zawsze wszystkich najbardziej interesuje. Tak szczerze, to nie lubiła strzępić sobie języka. Może jednak powodem tej małomówności było całkiem co innego? Zapewne tak, ale o tym później. Teraz Wadera spoglądała na kotkę, gdyż żeby widzieć Fly - nadal skrytą za murem - musiałaby się odwracać, a to przecież jest zbyt pracochłonne!

Mee wrote:- Sęk w tym, że trochę niezgodne z prawdą. I za długie. - kotka odpowiedziała wilczycy, która - jak Meethink niedawno się dowiedziała - nazywała się Fly. Swoją wypowiedź kocica ubarwiła lekkim uśmiechem zastanawiając się, dlaczego ostatnio wszystko chce ją skonsumować.
"Przecież chyba nie jestem smaczna?" pomyślała. "Hm. Właściwie to nigdy nie jadłam kota. I nie mam zamiaru." Wiedziała, że zwierzę, które się nie przedstawiło (i chyba nie ma zamiaru) nie jest nastawione pozytywnie. Wiedziała też, że w każdej chwili może uciec. Chciała, by pojawił się tu też kolejny kot - ale na to nie ma co liczyć, tutaj nikt nie chodzi.
Fly wrote:Skrzydlata jej nie widziała, nie mogła więc dostrzec, jak Fly wywróciła niedbale oczami. Panienka się znalazła. Skryta, nic nie powie. Cóż, nie chce, nie musi. Wyjdzie w praniu.
Sama Fly zdecydowała się wyleźć zza murku, kroki swe skierowała w stronę dziwacznej pary, stojącej na środku ogrodu. Usiadła. Teraz tworzyli dziwaczne trio.
- Możemy skrócić do obiad. A czy zgodne z prawdą, ha! da się i to zrobić. - odpowiedziała, z całkiem poważną miną, jednak w jej oczach można było zobaczyć iskrę śmiechu. Nie, nie zamierzała przecież kosztować Meethink. Za dużo to miało kłaczków.
Jedna z jej wici trąciła ucho kotki. No tak, bywało, że wilcza nad tym panowała, ale w dużej mierze nitki robiły co chciały, niestety.

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest